<Media-Adent Dentysta Warszawa

ADENT
DENTYSTA WARSZAWA

      Media


 Jesteśmy zauważalni w mediach zarówno państwowych jak i prywatnych. Nasz profesjonalizm i jakość jest doceniana a przez to otrzymujemy propozycje współpracy przy tworzeniu wielu artykułów programów edukacyjnych , czy informacyjnych.

Nasi lekarze są częstymi gośćmi takich programów jak :

  • Kawa czy herbata (TVP2)
  • Dzień dobry TVN
  • Zdrowie (TVN24)
  • Wiadomości (POLSAT)

Nasza wiedza jest obecna w artykułach takich pism jak:

  • Implantologia (pismo specjalistyczne)
  • Klaudia
  • Samo zdrowie

Jesteśmy także słyszani w radio

 Bardzo ważnym naszym przedsięwzięciem medialnym była współpraca z Romanem Polańskim przy tworzeniu spektaklu „Wampiry” w warszawskim teatrze Roma. Wszyscy występujący w tym musicalu aktorzy mieli wykonane po dwie pary „wampirzych zębów”a ich realizm pozwala na pełną ekspresję zamierzeń reżysera w oddaniu grozy w niektórych fragmentach sztuki. Polecamy gorąco ten spektakl.  więcej   »


TV




RADIO


Audycja radiowa 1

Audycja radiowa 2


PRASA



Samo Zdrowie - 11 . 2002
Tytuł - " Zęby - Co powinnaś o nich wiedzieć. "

  O zęby trzeba zacząć dbać, zanim jeszcze się pojawią ! To nie przesada. Przecieranie dziąseł niemowlęcia wilgotnym gazikiem po każdym posiłku to krok pierwszy i niezbędny, by wyrosły mu zdrowe ząbki. Krok drugi to leczenie mleczaków, bo zostawiona w spokoju próchnica pierwszych zębów najczęściej niepostrzeżenie przenosi się na zęby stałe. I wreszcie krok trzeci to skrupulatne mycie, lakierowanie, usuwanie kamienia i leczenie zębów stałych. Troszcz się o każdy swój ząb, bo każdy do czegoś się przydaje!

Trochę danych

  Zęby mleczne wyrzynają się między 6 a 30 miesiącem życia. Jest ich 20, w tym siekacze, kły i zęby trzonowe; przedtrzonowce pojawiają się w uzębieniu stałym. Zęby stałe wyrastają między 5 a 14 rokiem życia. Teoretycznie powinno ich być 32, ale większość ludzi ma ich mniej, gdyż trzecie zęby trzonowe, zwane zębami mądrości, rosną kiedy chcą albo nie ma ich wcale. Ich nieobecność to objaw redukcji uzębienia ludzkiego. Dlaczego zębów ubywa? Bo nie są ludziom aż tak niezbędne jak miliony lat temu. Kiedyś ich brak oznaczał śmierć, bo człowiek nie był w stanie pożywić się bez ich pomocy. Zęby służyły do chwytania i przytrzymywania pokarmu, do jego rozdrabniania i mielenia. Dlatego zęby dostosowały się kształtem do funkcji. Jeśli spojrzysz w lustro, to zauważysz, że nie są jednakowe.

Mleczne

  Są drobne i delikatne. Mają też słabsze korzenie, które z czasem zanikają. Są słabiej zmineralizowane i bardziej podatne na próchnicę. Mają kolor niebieskobiały.

Stałe

  Są o 2 do 4 mm większe od mlecznych, masywniejsze i odporniejsze na próchnicę. Ich barwa może się zmieniać od jasnożółtej po ciemnożółtą: im grubsze warstwy, z których ząb jest zbudowany, i im bardziej jest on nasycony minerałami, tym jest ciemniejszy. Kolor zębów stałych zależy też od tego, co jesz, jakie leki przyjmujesz i czy palisz.

Rodzaje

  siekacze - to zęby na samym przodzie ; są najostrzejsze ze wszystkich ile ich masz - po dwa w każdej ćwiartce: przyśrodkowy i boczny, razem osiem do czego służą do odgryzania kęsów jak wyglądają mają koronę w kształcie dłuta; ich korzeń jest pojedynczy i spłaszczony; siekacze dolne są mniejsze od górnych, a środkowe dolne są najmniejsze ze wszystkich zębów.

  Kły - są umieszczone na załamaniach łuku zębowego. ile ich masz po jednym w każdej ćwiartce, w sumie cztery do czego służą większość zwierząt używa ich do przytrzymywania pokarmu; u człowieka kły służą do odgryzania kęsów i do żucia jak wyglądają; mają stożkowatą koronę zakończoną ściętym wierzchołkiem; ich korzeń jest pojedynczy, silny i długi, ponieważ ich pierwotną funkcją było chwytanie i rozrywanie pokarmu; u większości ssaków wystają ponad powierzchnię innych zębów, u człowieka zdarza się to niezmiernie rzadko.

  Przedtrzonowe - ulokowane są tuż za kłami ile ich masz po dwa w każdej ćwiartce, razem osiem do czego służą do zgniatania i rozcierania pokarmów jak wyglądają mają spłaszczoną koronę przystosowaną do miażdżenia; na jej szczycie znajdują się dwa stożkowate guzki oddzielone ostrą bruzdą; ich korzeń jest pojedynczy, tylko górne czwórki mają dwa korzenie.

  Trzonowe - znajdują się na samym końcu ile ich masz po trzy w każdej ćwiartce, w sumie 12 lub mniej, jeśli nie wyrosły ci ósemki. Do czego służą - do rozcierania pokarmu jak wyglądają - są największe i najsilniejsze; ich korona ma kształt sześcianu; na jej szczycie znajdują się co najmniej trzy guzki oddzielone od siebie bruzdami; zęby górne mają trzy, a dolne dwa korzenie.

  Postęp cywilizacyjny sprawił, że człowiek nie potrzebuje już kompletu 32 zębów, więc ich liczba podlega ciągłej redukcji. Tempo tych zmian jest jednak bardzo wolne: dotyczy 2% uzębienia na 1000 lat. Najczęściej brakuje trzecich zębów trzonowych, tzw. zębów mądrości. Podobnie jest z drugimi górnymi siekaczami, które nie wyrzynają się wcale lub są zminiaturyzowane.

  Jeszcze kilkanaście lat temu brak precyzyjnych narzędzi uniemożliwiał kanałowe leczenie zębów trzonowych. Dziś nowoczesne metody i narzędzia pozwalają na leczenie wszystkich zębów. Jeśli twój dentysta nalega na ekstrację, poszukaj innego lekarza! Szanuj nawet szczątki zębów, bo mogą one być filarem dla koron, mostów lub protez. Braki w uzębieniu powodują problemy z gryzieniem twardych pokarmów. Są też nieestetyczne. Świadczą o abnegacji i pogarszają szanse na rynku pracy.

Warto wiedzieć

  Z próchnicą zębów mlecznych nie można walczyć, usuwając chore zęby, bo może się to póĄniej objawić wadami zgryzu. Zęby mleczne "trzymają" miejsce dla zębów stałych: pracując, wysyłają bodĄce do kości szczęki, pobudzając ją do wzrostu. Jeśli się je usunie zbyt wcześnie, może się okazać, że w szczęce jest za mało miejsca na zęby stałe, które są większe od mleczaków.

  Nie leczone zęby stałe nie tylko brzydko wyglądają, są też ogniskiem zakażenia i przyczyniają się do innych chorób, szczególnie chorób przyzębia. Bakterie i toksyny gromadzące się w chorych zębach mogą też być przyczyną chorób migdałków, infekcji gardła, uszu i zatok. Sprzyjają również powstawaniu wrzodów żołądka, chorobom stawów i nerek. Przedostają się do krwi, zagrażając też sercu: mogą powodować zapalenie mięśnia sercowego, zapalenie wsierdzia, zastawek, a nawet zawał serca.

  Magda Pater,
konsultacja lek. stom. Wioletta Kwiecińska


Claudia - 11 . 2002
Tytuł - " Będę miała idealnie równe zęby "

  Noszenie aparatu na zębach trwa co najmniej rok i nie należy do wielkich przyjemności. Ale coś za coś. Dzięki leczeniu zęby stają się zdrowsze, a uśmiech o wiele ładniejszy. Dlatego coraz więcej osób uważa, że mimo wszystkich niedogodności warto się trochę pomęczyć i założyć aparat.

  Moje zęby nigdy nie były takie, jakie powinny. Od dziecka miałam wadę zgryzu. Kiedy złączyłam górną i dolną szczękę, swobodnie mogłam przez szczelinę między nimi wysunąć język. Górne jedynki nachodziły na siebie, dolne zęby też nie rosły równo. Chodziłam z rodzicami do ortodonty od pierwszej klasy podstawówki. Nosiłam wyjmowany aparat, wtedy w Polsce były tylko takie. Nienawidziłam tych wizyt. Lekarz zadawał mi zawsze to samo pytanie: "A dziecko nosiło aparacik?". Dobrze wiedział, że nie nosiło. Zgodnie z prawdą odpowiadałam: "Nie bardzo...". Aparat był niewygodny. Nie mogłam w nim jeść, a mówienie przypominało świszczący bełkot. W siódmej klasie zastrajkowałam: dość! Ale cały czas krzywe zęby były dla mnie poważnym problemem. W dodatku stawałam się młodą kobietą i wygląd był dla mnie coraz ważniejszy... Koleżanki i koledzy może przyzwyczaili się do mojego krzywego uśmiechu, ale ja nie! Kiedy inni śmiali się szeroko, ja tylko półgębkiem. Widać to na zdjęciach z tamtych lat.

Chcę wyglądać jak z reklamy

  Na studiach zauważyłam, że koleżanka nosi jakieś druty na zębach - okazało się, że to aparat stały. Znałam je głównie z zachodnich filmów, w których niemal każdy nastolatek miał metalowy uśmiech. Efekt był niesamowity: dziewczyna po zdjęciu aparatu miała piękne, równe zęby i uśmiech jak z reklamy. Błyskawicznie postanowiłam, że ja też spróbuję! Obawiałam się tylko jednego, czy dla 23 - latki nie jest za póĄno, czy moje zęby mogą się jeszcze wyprostować?

  Był grudzień 2000 r. Pierwsza wizyta u ortodonty, usiadłam na fotelu... i ulżyło mi. Usłyszałam od lekarki: "Ależ nie jest pani za stara! Zęby będą jak nowe". Bardzo się ucieszyłam. Musiałam tylko zrobić rentgen górnej i dolnej szczęki. Dowiedziałam się też, że aparat nosi się non stop mniej więcej przez dwa lata i że będę mogła z nim normalnie funkcjonować: mówić, pić, jeść. Po tygodniu pojawiłam się ze zdjęciem zębów u ortodontki. Lekarka spojrzała na kliszę i powiedziała: "Taaaa, trzeba będzie wyrwać cztery zęby: trzy piątki i jedną szóstkę". Zbladłam. Byłam w stanie tylko wydukać: "Dlaczego?!".

  Gotowa byłam poświęcić ząb, ale jeden! Wiedziałam, że trzeba czasem przed założeniem aparatu zrobić miejsce w szczęce, jeśli zębom jest za ciasno, ale żeby usuwać aż cztery zęby?! Przecież nie chcę być szczerbata! Wpadłam w panikę i zaczęłam przekonywać lekarkę, żeby zmieniła decyzję. Jeśli już upiera się przy rwaniu, to może lepiej te niewidoczne ósemki...? To musiało wyglądać komicznie, bo ortodontka zareagowała śmiechem . Chyba pierwszy raz ktoś chciał być od niej mądrzejszy. Widząc moje roztrzęsienie, poradziła, żebym przemyślała sprawę na spokojnie.

Straciłam cztery zęby

  Przemyślałam: nie ma co dywagować, raz kozie śmierć. Jak już zrobiłam pierwszy krok, zrobię następny. Mam ulubionego dentystę: jemu powierzyłam wykonanie "egzekucji". Usiadłam na fotelu i mówię: "Panie doktorze, tylko proszę wszystkie cztery razem!". Teraz z kolei dentysta o mało nie przewrócił się ze śmiechu. Co dwa tygodnie chodziłam na rwanie jednego zęba. Za każdym razem już na progu gabinetu byłam jak sparaliżowana . Musiałam mieć znieczulenie miejscowe, a przecież na sam widok strzykawki albo uciekam, albo mdleję. Dentysta mówił do mnie jak do dziecka, opowiadał, co będzie robił, uśmiechał się. Cały personel żył tym wyrywaniem. Poszło gładko. Nie bolało. Tyle że musiałam przykładać lód na opuchliznę. W szczęce zrobiło się luĄniej. Potem ortodontka założyła mi specjalne gumki między zęby, aby w trakcie gojenia dziąseł zęby nie poprzesuwały się zanadto. Gumki uwierały, jakby coś utkwiło mi między zębami.

Wreszcie mogłam się szeroko uśmiechnąć

  Po tygodniu kolejna wizyta u ortodonty. Wreszcie nadszedł TEN dzień! Zakładanie aparatu trwało ponad godzinę. Do każdego zęba na lekarka przykleiła metalową klamrę. Miały one przytrzymywać ciasno przylegającą szynę. Prócz tego przez każdą klamrę przeciągnęła cienkie druciki, które miały odpowiednio ściągać zęby i stopniowo je wyrównywać.

  Wyszłam z gabinetu, szczerząc się radośnie, jakbym mówiła: patrzcie, mam aparat! To paradoks, ale chyba po raz pierwszy w życiu zaczęłam się szeroko uśmiechać. Wcześniej się wstydziłam . Ani przez chwilę nie pomyślałam, że aparat może mnie szpecić.

  Pierwszy miesiąc był całkiem niezły: zęby musiały się przyzwyczaić, druciki nie ciągnęły mocno. Do czasu... Wkrótce zaczęłam odczuwać pracę aparatu. Po prostu bolały mnie dziąsła i zęby. Po każdej wizycie, kiedy ortodontka regulowała aparat, przez 3 - 4 dni nie mogłam nawet ugryĄć kanapki. Na początku irytowałam się. Po pracy przychodziłam do domu głodna, na stole obiad, a ja nie mogłam nic zjeść. Strasznie bolało przy najmniejszym nacisku na szczęki. Jadłam coraz mniej i przez to sporo schudłam. Ratowałam się gotowanym ryżem, makaronem, zupami, jogurtami - jedzeniem, które nie wymagało przeżuwania. Do tej pory zawsze kroję sobie kanapki na małe kawałeczki.

Słyszę od znajomych - po co ci ten aparat

  Cierpienie wynagradzam sobie lodami. Piję bobofruty i inne soki - żeby łyknąć trochę witamin. Nie mogę sobie odmówić orzechów i migdałów, a to niestety wymaga mocnego gryzienia. Wtedy zawsze wyskakuje mi z klamry drucik albo spada obręcz. Problem mam też z jedzeniem poza domem: takie rzeczy jak marchewka czy buraczki tworzą bardzo interesującą mozaikę na aparacie. Dlatego, żeby się nie denerwować bo przecież czasem muszę jeść w pracy albo w restauracji - noszę ze sobą zawsze szczoteczkę i pastę do zębów. Jeśli już stołuję się na mieście, wybieram lokal, w którym jest porządna łazienka. Po każdym posiłku dokładnie czyszczę zęby. Nie tylko dlatego, że jedzenie wchodzi w aparat i nie wygląda to zbyt estetycznie, lecz także dlatego, że każde zaniedbanie grozi próchnicą. Czasem trzeba sobie coś wydłubać wtedy używam zwykłej wykałaczki albo specjalnej szczoteczki służącej do czyszczenia trudno dostępnych miejsc między drucikami: przypomina ona maleńki wycior do mycia butelek. Jeśli pamięta się o częstym i dokładnym myciu zębów, innych większych wyrzeczeń nie ma.

  Na ulicy od czasu do czasu łowię zaciekawione spojrzenia - ludzie patrzą, co takiego mam w ustach... Ale osoba z aparatem na zębach nie wzbudza już sensacji. Pamiętam, że w pracy następnego dnia po założeniu czułam się trochę jak w zoo: "Sylwia, pokaż, pokaż". Każdy chciał zobaczyć TO z bliska. Zdarza mi się, że jadąc autobusem, napotykam wzrok kogoś z drucikami. Uśmiechamy się do siebie porozumiewawczo i myślimy zapewne to samo: "Aparatczycy wszystkich krajów łączcie się !".

  Co jakiś czas coś się odkleja, luzuje w aparacie. To denerwujące, bo w takim wypadku trzeba od razu jechać do ortodontki. Ale najbardziej wkurzają mnie wydatki. Aparat na górną i dolną szczękę kosztował razem 2800 zł. Ale to nie wszystko! Co miesiąc, półtora kontrolna wizyta i podkręcanie drucików. Każda wizyta to 150 - 250 zł w zależności od tego, jak mocno ortodonta wyreguluje aparat. Więc zamiast nowej bluzki, sukienki czy butów, zęby , zęby i jeszcze raz zęby. No ale do końca zostało mi już tylko pół roku... I wiem, że było warto, zwłaszcza kiedy znajomi mówią: "Po co jeszcze gryziesz ten metal, po co ci ten aparat, Sylwia, przecież masz idealne zęby!".

opowiedziała Sylwia Stramko, 25 lat, studentka z Warszawy

Pytania do lekarza

Dlaczego niektórym osobom zęby rosną krzywo?
Przede wszystkim może przyczynić się do tego próchnica albo zbyt wczesne usunięcie zęba mlecznego. Poza tym złe nawyki takie jak: ssanie palca, obgryzanie paznokci, długopisów, kredek. Zdarzają się także wady wrodzone.
Czy aparat mogą nosić tylko dzieci?
Im wcześniej się go założy, tym lepiej. Ale w większości wypadków nic nie stoi na przeszkodzie, żeby aparat nosiła osoba 30 - 40 letnia. Dzieci z zębami mlecznymi mogą nosić aparat wyjmowany. Stały należy zakładać dopiero po wymianie wszystkich zębów, czyli od 11 ÷ 13 roku życia.
Czy założenie aparatu wymaga przygotowań?
Wszystkie zęby muszą być wyleczone. Nie może być na nich osadu i kamienia. Czasami zalecana jest też fluoryzacja. Zdarza się, że konieczne jest usunięcie jednego lub nawet kilku zębów. Decyzję o tym podejmuje lekarz.
Kto nie może nosić stałego aparatu?
Osoby, których zęby są bardzo podatne na próchnicę i mają słabe szkliwo. Ale chociaż aparatu stałego nie wolno zdejmować, nie przeszkadza to w leczeniu zębów. Założenie jednej plomby nie jest problemem, kłopoty zaczynają się, gdy poważnych ubytków jest bardzo dużo.
Czy noszenie aparatu sprawia ból?
Po jego założeniu oraz po wizytach kontrolnych często występuje uczucie ucisku. Poza tym przez pierwsze 2 - 3 dni po zabiegu zęby są wrażliwsze niż zwykle .
Jak długo trwa leczenie?
Od roku do trzech lat. Po zdjęciu aparatu stałego konieczne jest stosowanie tzw. aparatów retencyjnych: może to być zdejmowana płytka albo specjalny drut. To zapobiega powracaniu zębów na ich dawne miejsce.
Czy z aparatem można normalnie jeść?
Tak. Trzeba tylko trochę zmienić dietę i zrezygnować z twardych pokarmów: orzechów, marchwi, grzanek, jabłek ze względu na możliwość uszkodzenia elementów aparatu. Zabroniona jest guma do żucia i słodycze. W czasie leczenia bardzo ważna jest też higiena jamy ustnej. Mogą w tym pomóc specjalne zestawy do czyszczenia aparatów , które kupuje się w aptekach. Zaniedbania kończą się czasem trwałymi przebarwieniami szkliwa.
Czy da się wyprostować wszystkie zęby?
Nie. To zależy od wady zgryzu i wieku pacjenta. Łatwiej wyleczyć 15 - latkę niż 40 - latkę.
Co daje noszenie aparatu oprócz lepsze-go wyglądu?
Wyprostowanie zębów ułatwia wszelkie zabiegi higieniczne. To pomaga zapobiec próchnicy i chorobom przyzębia.

Dr Anna Dobrowolska z kliniki ADENT


Nasza przygoda z wampirami


  Jeszcze nie tak dawno, jak większość ludzi myślałem ,iż moja praca jako lekarza dentysty to ciągła opieka nad ludzkimi zębami. Wspólnie z moją żoną prowadzimy sieć gabinetów stomatologicznych ADENT i w codziennej praktyce pomagamy utrzymać możliwie najpiękniejszy uśmiech pacjentów pochodzących nie tylko z naszej stolicy , ale także z poza naszego województwa czy kraju , ba odwiedzają nas pacjenci z Europy a nawet Azji. Tym samym różnorodność problemów i oczekiwań nie robi na nas większego wrażenia. Niemniej wpadłem w niemałe zakłopotanie ( co jak sądzę dało się zauważyć po moich nienaturalnie wysuniętych z orbit oczach) kiedy zwrócono się do nas o przygotowanie a potem opiekę nad zębami nie tych czy innych przedstawicieli Homo Sapiens ale samych ... WAMPIRÓW!

  No cóż , jesteśmy profesjonalistami – pomysł niecodzienny i niebanalny. A więc – jak mają wyglądać “wampirze zęby”? Wszyscy znamy filmy z tymi osobliwymi istotami. Przede wszystkim nienaganne , białe (nie licząc pewnej ilości krwi pod koniec istotnych ujęć!) , masywne a nawet potężne uzębienie. Trzecie górne zęby wydłużające się w blasku Księżyca . To naprawdę było duże wyzwanie... Cóż , postanowiliśmy mu sprostać. No i chyba odnieśliśmy sukces, choć łatwo nie było.

  W ciągu miesiąca przyjęliśmy ponad czterdziestoosobową obsadę spektaklu “Taniec Wampirów”. Wszyscy okazali się bardzo wyrozumiałymi pacjentami a zważywszy na okoliczności wykonania prac nie było to łatwe. Naszym zadaniem było wierne przeniesienie indywidualnych warunków zgryzowych każdego aktora na model laboratoryjny. W tym celu u wszystkich wykonywaliśmy wyciski specjalną masą ( z alg morskich) na indywidualnych łyżkach oraz rejestrowaliśmy typ kontaktu zębów szczęki z zębami w żuchwie. To wszystko trafiało do naszego laboratorium dentystycznego , gdzie technicy odlewali modele . Na tych modelach wykonywano specjalne plastikowe szablony dokładnie odwzorowujące zęby górnej szczęki. To właśnie te szablony są odpowiedzialne za utrzymywanie zębów “wampirzych” , które aktorzy założą dopiero we właściwym momencie na scenie. Dopiero teraz można było przystąpić do mozolnego i długotrwałego procesu nakładania na szablony masy akrylowej i modelowania zębów . Przednie części szablonów zostały zaopatrzone w potężne , mocne , białe siekacze i kły. Widok kilkudziesięciu par dość osobliwych zębów ułożonych na stole laboratoryjnym robiło niesamowite wrażenie! Dla każdego aktora wykonaliśmy dwa komplety zębów a więc ogólna liczba prac zbliżyła się do setki. Wszystkie prace zostały indywidualnie dopasowane w ustach naszych pacjentów i zaczął się mozolny proces uczenia się mówienia i śpiewania z “trzecimi , zupełnie nowymi zębami”. Sądzimy ,że praca z “Wampirami” była bardzo cenną lekcją dla całego zespołu Adentu. Wynieśliśmy z niej inne spojrzenie na drugiego człowieka . Dla nas , dentystów , którzy do tej pory mogli obserwować dzieła aktorów tylko z pozycji widza wtopionego w tłum na sali teatralnej , lub też siedzącego samotnie przed ekranem telewizora, ten bliski , bezpośredni kontakt z ludĄmi sceny był niezwykle ważnym doświadczeniem. Bo oto okazało się na przykład , że budzący grozę wampir" też ma swoje słabości , siadając na fotelu dentystycznym nagle łagodnieje , wtapia się w otaczającą go scenografię, całkowicie poddaje się magii miejsca w którym się znalazł, biernie uczestnicząc w przedstawieniu , w którym główną rolę gra tym razem lekarz dentysta. A więc poniekąd był to dla nas zaszczyt - móc zaprezentować tym , którzy do tej pory karmili nas sztuką – własny rodzaj sztuki – kunszt dentystyczny , który prezentujemy w codziennym wydaniu zwykłym ludziom , pewnie nie świadomym nawet faktu , że daje się im jakąś “sztukę”. Dlatego tym bardziej cieszymy się iż dzięki współpracy z Teatrem Roma możemy uświadomić ludziom , iż lekarz dentysta to nie tylko ten , który na samo wspomnienie kojarzy się z bólem , ale ktoś, kto może współtworzyć tak znakomite dzieło jakim jest “Taniec Wampirów”. Naprawdę niesamowita przygoda!

  Jesteśmy wdzięczni wszystkim aktorom i pracownikom Teatru Roma za miłą aurę jaką roztaczali w naszych gabinetach podczas swych wizyt i żyjemy w przekonaniu, że i my lekarze i asystentki kliniki ADENT wywarliśmy na nich także dobre wrażenie.

Autorzy:
Dr Wioletta i Włodzimierz Kwiecińscy


O tym jak i gdzie wyrastały Wampirom zęby.


  Po czym rozpoznać wampira? Blada twarz, przenikliwe, zimne spojrzenie, krwiste usta, no i oczywiście … zęby! Wampirze zęby są tak charakterystyczne, że nawet dzieci nie mają trudności z ich rozpoznaniem. Czy wiecie Państwo, w jaki sposób wyrastają wampirom przeraĄliwe długie zęby, którymi potrafią przekłuć się przez skórę swojej ofiary? Twórcy spektaklu „TANIEC WAMPIRÓW” wiedzieli o tym doskonale. Musieli oni bowiem przeobrazić całkiem pokaĄną grupę młodych i przystojnych aktorów w przerażające, budzące strach i grozę stworzenia. Zaangażowali do tego wielu profesjonalistów; choreografów, projektantów kostiumów, fryzjerów oraz nas dentystów z Warszawskiego Centrum Stomatologii ADENT. Było to dla nas nie lada wyzwaniem, gdyż z reguły staramy się poprawiać pacjentom wygląd ich uzębienia. W tym przypadku miało być zupełnie odwrotnie.

  Dość zadbane zęby aktorów teatru musieliśmy przeistoczyć w nieludzkie zęby postaci z zaświatów. Lecz nie mogły być to zęby brzydkie. Zwróćmy uwagę że zęby wampira mają w sobie coś magnetycznego, nierealnego potężnego, podświadomie podziwiamy je (mimo że nas przerażają) są wyraziste, zdrowe, białe, stanowią atrybut władzy. Jak zatem dokonać takiej zmiany? Najprostszym sposobem byłoby zaprosić aktora do naszej praktyki i wykonać „niewielką korektę” górnych kłów polegającą na przedłużeniu tych zębów do potrzebnych rozmiarów. Lecz wtedy aktorów byłby wampirem już na zawsze, a przecież chodziło o to aby aktorzy stawali się nimi tylko w czasie granego przedstawienia. Trzeba więc było zastosować inną metodę. Wykonaliśmy więc wampirze kły na specjalnych nakładkach zakładanych na górne zęby. Technika ich wykonania wymagała odwiedzin w naszych gabinetach wszystkich członków ekipy teatru, podczas których wykonaliśmy prawie dwie setki bardzo dokładnych wycisków protetycznych masami z alg morskich. Na podstawie tych wycisków w laboratorium powstały kopie górnych i dolnych zębów każdego aktora. Teraz dopiero mogliśmy zaplanować indywidualne cech kłów każdego z „wampirów” takich jak ich długość, masywność, ułożenie w stosunku do innych zębów oraz warg.

  Kolejnym etapem było wytworzenie silikonowego nośnika na którym wymodelowano ostateczne wampirze zęby. Materiał jaki użyto do ich budowy to specjalny twardy akryl w kolorze naturalnych zębów. Praca nad tym projektem zabrała nam trzy miesiące. Wszyscy aktorzy otrzymali po dwie pary nakładek i tak wyposażeni rozpoczęli próby do „Tańca Wampirów”. Efekt naszych wysiłków możecie państwo oglądać podczas każdego spektaklu kiedy to w ustach aktorów „wyrastają” olśniewająco białe, imponujące i przerażające kły. Niemniej zapraszamy do naszych praktyk nie tylko osoby które chcą mieć piękne kły.

Autorzy:
Dr Wioletta i Włodzimierz Kwiecińscy

początek strony   strona główna


"Jesteśmy po to aby dbać o twój zdrowy uśmiech"